Wywiad z Mateuszem Jakubowskim – taniezwiedzanie.com

Wywiad z Mateuszem Jakubowskim – taniezwiedzanie.com

Zapraszamy serdecznie do przeczytania wywiadu jaki miałam ostatnio przyjemność przeprowadzić z autorem nowej pozycji wydawniczej dla fanów podróżowania Encyklopedii Taniego Zwiedzania – Mateuszem Jakubowskim.

Mateusz przez lata zgłębiał tajniki związane z tanim podróżowaniem i publikował je i nadal publikuje na swojej autorskiej stronie WWW TanieZwiedzanie.com. Teraz wszystkie te porady zebrał w postaci książkowej, którą możecie zakupić na jego stronie. 

Tymczasem sprawdźmy, co Mateusz twierdzi o podróżowaniu za darmo i kilku innych podróżniczych przekonaniach.

Anna Wielgus: TanieZwiedzanie.com, to miejsce w Internecie, gdzie można Cię znaleźć. Skąd pomysł na założenie strony właśnie o tanim zwiedzaniu?

Mateusz Jakubowski: Do 2011 roku z tematem budżetowego podróżowania nie miałem nic wspólnego. W tym roku mój ulubiony zespół muzyczny, The Smashing Pumpkins, będący świeżo po reaktywacji, ogłosił trasę koncertową po Europie. Uparłem się, że muszę pojechać na kilka koncertów. Jako, że w ogóle nie miałem na to pieniędzy, wybór miejsca potraktowałem dość dowolnie, wędrując palcem po mapie. Wybrałem Anglię, którą zawsze chciałem odwiedzić. Rozpoczęło się wielkie oszczędzanie. I szukanie informacji. Dowiedziałem się o tanich liniach lotniczych, kupiłem, w zasadzie bez większego trudu bilety do Londynu za kilkadziesiąt złotych, pozostała cała reszta. Zjechałem Londyn, Sheffield, Leeds, Doncaster i Birmingham, byłem na koncertach. Bajka!

Wszystko było jak najniższym kosztem. Spałem w najtańszych hostelach i po ludziach, nie odwiedziłem żadnego muzeum, będąc przekonanym, że mnie na to nie stać. Dopiero pod koniec wyjazdu dowiedziałem się, że muzea w Anglii są w większości za darmo. A już po powrocie do Polski dowiedziałem się, że mogłem zaoszczędzić sporo gotówki, chociażby w taki sposób, że bilet na busa z lotniska Stansted do centrum Londynu powinienem kupić z wyprzedzeniem przez internet, a w Londynie kupić kartę Oyster, żeby podróżować taniej . Byłem zaskoczony ponieważ szukałem informacji na temat Anglii i sporo czasu spędziłem w internecie. Nie znalazłem jednak tych informacji. Znalazłem za to dziesiątki stron na temat Anglii, w większości zaśmiecone reklamami i mało wartościową treścią. Pomyślałem, że w internecie brakuje strony internetowej skupiającej się na aspekcie budżetowego podróżowania. Jako że tworzenie stron internetowych nie jest mi obce, od razu zabrałem się do pracy.

Drugą rzeczą, jaka utwierdziła mnie w sensowności uruchomienia takiej strony, byli znajomi, którzy nie wierzyli, że można za 100 zł polecieć do innego kraju samolotem. Brakowało świadomości.

 

AW: Czyli można powiedzieć, mądry Polak po szkodzie… .W tym przypadku, po powrocie. Czy od tej pory przed każdą swoja podróżą robiłeś dokłądne rozeznanie terenu: co? gdzie? za ile? i na jak długo?

MJ: Przygotowanie to absolutna podstawa, jeżeli chcemy tanio i komfortowo podróżować. Dzięki temu nie tylko zaoszczędzimy pieniądze, ale i czas na miejscu daje to dużo spokoju, a wolne chwile możemy poświęcić na relaks, a nie na ustalanie planu i punktów naszej podróży. Dobre rozeznanie może przynieść ogromne korzyści. Dla przykładu, możemy polecieć do Finlandii spontanicznie, bez przygotowania, a na miejscu kupić bilet kolejowy z Helsinek do Oulu, za około 56 EUR za przejazd w jedną stronę. Albo możemy zrobić inaczej i kupić bilet na przejazd na tej trasie z wyprzedzeniem przez internet – jest duża szansa, że uda nam się go kupić za 1 EUR. Przed wyjechaniem w konkretne miejsce warto o nim poczytać właśnie pod takim kątem. Podczas gdy w internecie są dziesiątki, jak nie setki stron opisujących atrakcje takiej Finlandii, brakowało stron traktujących o budżetowym podróżowaniu po konkretnym kraju. O tym jest TanieZwiedzanie.com.

 

AW: Bilet za 1 EUR? To całkiem spora oszczędność. A czy w takim razie możesz powiedzieć, na której ze swoich podróży zaoszczędziłeś najwięcej dzięki wcześniejszym przygotowaniom?

MJ: To trudne pytanie. Praktycznie każda z moich podróży była budżetowa. Najlepiej podam kilka przykładów, aby zobrazować, jak to wygląda i gdzie można szukać oszczędności. Weźmy dla przykładu jakieś moje wyjazdy, pierwsze z głowy – hiszpańska Malaga, Pekin, czy najświeższy wyjazd, Dominikana. Lecąc do Malagi strasznie chcieliśmy zobaczyć Gibraltar, położony niecałe 150 km dalej. Poszukałem, najtańszy sposób dojazdu, bilety na autobus w jedną stronę, kosztują 16 EUR. Czyli za jedną osobę 32 EUR. Była nas czwórka, czyli razem 128 EUR. Tymczasem za niecałe 30 EUR (wliczając w to koszt benzyny) można wynająć samochód i pojechać na Gibraltar samodzielnie. Będąc w Pekinie trzeba się wybrać do Badaling, aby zobaczyć słynny Chiński Mur. Władze sugerują, aby robić to z biurami podróży, za cenę od około 25 USD. Na dworcu z którego kursują pociągi do Badaling nie ma niczego po angielsku, są same chińskie krzaczki. A tymczasem wystarczy spojrzeć w Google, aby znaleźć instrukcję krok po kroku, jak samemu dotrzeć na Chiński Mur samodzielnie, pociągiem. Za cenę około 3 zł. A co do Dominikany, to zatrzymaliśmy się w niej w słynącej z pięknych plaż Samanie. Mieliśmy zamiar przez jakiś czas lenić się, dlatego szukaliśmy dobrych warunków. Przyzwoite hotele są tam drogie, ale znaleźliśmy na to sposób – wynajęliśmy na tydzień mieszkanie z ogródkiem, od prywatnej osoby. Za połowę ceny najtańszego 3*** hotelu w okolicy. To są realne sposoby na zaoszczędzenie gotówki na wyjeździe. Zawsze warto rozejrzeć się i zapoznać z cenami za nocleg, transport, rodzajami transportu i dostępnymi biletami. Warto również spojrzeć na komunikację miejską i wybrać najlepsze bilety. Dla przykładu w Barcelonie nie ma sensu kupować pojedynczych biletów na komunikację miejską, skoro można od razu kupić pakiet 10 biletów o połowę taniej. Takie, nawet szybkie, pobieżne spojrzenie na temat, pozwoli nam zaoszczędzić. I powtarzam to bardzo często – jeżeli chcesz wydać jak najmniej, musisz się przygotować. Oczywiście trzeba jednak pamiętać, że przygotowania to nie wszystko i nie tylko od nich zależy, czy uda nam się zwiedzać świat “po kosztach”.

AW: Skoro pytałam o bilet za 1 EUR, to jak to jest z tym podróżowaniem za grosze, albo kupowaniem biletów lotniczych za darmo? Jak to naprawdę wygląda? I czy jest w ogóle możliwe?

MJ: Moje słowa będą nieatrakcyjne w porównaniu do osób sprzedających w internecie poradniki i szkolenia pod tytułem: “nauczę Cię kupowania biletów lotniczych w dowolne miejsce na świecie za 1 PLN albo za darmo?”. Czy istnieją jakiekolwiek techniki, dzięki którym można kupić bilety w dowolne miejsce na świecie za 1 PLN albo za darmo? NIE. NIE ISTNIEJĄ. I trzeba to jasno powiedzieć. Powyższe hasło służy do napędzenia sprzedaży. Umieściłbym je zaraz obok “bezrobotnych, którzy dzięki pewnej sztuczce zarabiają tygodniowo 20 000 PLN bez  wychodzenia z domu” i “kobiecie, która schudła 10kg jedynie dzięki łykaniu tej dziwnej tabletki”. Na takie hasła łapie się jednak wiele osób. A wystarczyłoby trochę   pomyśleć – komu będzie opłacało się dawać bilety za darmo? Wziąłem udział w większości tych szkoleń o lotach za 1 EUR lub za darmo, kupiłem chyba wszystkie tytuły reklamujące się w ten sposób. Niestety, nie nauczono mnie tego, za co zapłaciłem. Chciałem nawet zrobić o tym duży reportaż, ale póki co nie mam na to czasu ani siły – może kiedyś… Zapamiętajmy: nie da się  kupować biletów w dowolne miejsce na świecie za 1 EUR, tak samo jak nie da się kupić biletu lotniczego za darmo.   

AW: No ale skoro nie za darmo, czy nie za 1 EUR, to przecież tanie bilety też można znaleźć. I tak naprawdę wcale nie trzeba długo szukać.

MJ: Owszem, czasem może się trafić świetna cena, dla przykładu, za 25 PLN poleciałem do Bukaresztu (cena za lot i powrót), za 36 PLN do Oslo, w Brukseli i Sofii byłem za około 50 PLN, a w Gruzji za 148 PLN. Byłem również dalej, w Pekinie za 430 PLN czy w Dominikanie za 750 PLN. Teraz czekam na lot do Izraela za 88 PLN. To są jednak fantastyczne, niespotykane ceny za loty, których nie znajdzie się ot tak, w dowolnej chwili i w dowolne miejsce. I nie mają one nic wspólnego z podróżowaniem za 1 EUR albo za darmo. Czasem może się również zdarzyć jakaś promocja na przykład z voucherami. Dla przykładu, Ryanair oferował niedawno vouchery na 41 PLN przy starcie nowej usługi. Z voucherem można było zmniejszyć koszt rezerwacji o 41 PLN, co oznaczało, że kilka bliskich tras można było zrobić za darmo (a w zasadzie to za symboliczną złotówkę). Czy to jest jednak patent na bilet gdziekolwiek i kiedykolwiek za darmo? Nie. Jest jeszcze kilka takich sytuacji, kiedy można trafić bilety za minimalne ceny, np. przez błąd osoby wrzucającej ofertę do systemu wyszukiwarki (szalenie rzadkie), skorzystanie ze specjalnej karty bankowej (za którą oczywiście trzeba wcześniej zapłacić) oferującej jakiś procent zniżki (można wtedy z tanich lotów zrobić loty bardzo tanie, lub nawet zrobić z bardzo taniego lotu na nieodległy kierunek lot darmowy), lub poprzez zabawę w Fuel Dumping, pozwalającą zmniejszyć koszt lotu o opłatę paliwową, co często oznacza nawet kilkadziesiąt procent – jest to jednak zabawa szalenie czasochłonna, a jej skuteczność jest coraz mniejsza, linie zabezpieczają się przed nią. Obecnie skuteczność FD jest tak rzadka, że internauci  wymieniają się informacjami o lotach, których cenę można w ten sposób obniżyć – i to samo w sobie jest bardzo wartościową informacją. Ale nie ma nic wspólnego z podróżowaniem za darmo lub za 1 EUR. Jest również możliwość zbierania punktów w programach partnerskich, które w przyszłości można wymienić na darmowy lot. Ale i to nie ma nic wspólnego z podróżowaniem za darmo.

AW: Czy ja dobrze rozumiem? Właśnie obaliłeś mit, o którym marzą rzesze podróżników, którzy obrali sobie za cel podróżowania niemal za darmo w najdalsze zakątki świata… No ale co z tymi, którzy tak bezczelnie innych okłamują i naciągają innych. Przecież o takim podróżowaniu często wspominają znane osoby, chociażby Tadeusz Chudecki, który napisał m.in.: Wspaniałe podróże na każdą kieszeń, czyli Europa za 100 euro. Sam wspomniałeś że chodziłeś na różne szkolenia, kupowałeś książki…

MJ: Akurat książka Tadeusza Chudeckiego została napisana z 10 lat temu, przed całą marketingową otoczką “podróżówania za grosze”. Kwota 100 euro naprawdę otwiera drzwi do wielu krajów Europy. W swojej książce przygotowałem osobny aneks dotyczący europejskich krajów, opisuję w nim za ile i jak można najtaniej dostać się do danego kraju oraz podaję orientacyjne ceny za nocleg w różnych miastach – zarówno w hotelu jak i budżetowym hostelu lub innym tanim miejscu. Za 100 euro można polecieć na kilka dni do większości krajów Europy, zakładając, że w 100 euro zawarte będą loty i noclegi. Jeżeli do tych 100 euro chcemy dodać jeszcze koszt przejazdu z lotniska do centrum czy komunikację miejską, to niektóre kraje nam odpadną, na przykład cała Skandynawia, gdzie przejazdy z lotniska kosztują łącznie nawet więcej niż 100 zł, a noclegi są bardzo drogie. Do niektórych krajów za te 100 euro możemy jednak polecieć na parę dni i zmieścić się kosztowo ze wszystkim!

Przykład Tadeusza Chudeckiego jest jednak jednym z wyjątków. Dzisiejszy internet czaruje nas różnymi hasłami, przez co masa osób nie potrafi się w tym odnaleźć. Załóżmy, że jestem nie w temacie i chcę kupić bilety lotnicze. Pytam o to Google. Odpowiedzi? “Tylko najtańsze bilety – 18 PLN”, “Bilety lotnicze od 24 zł”, “do Budapesztu za 1 grosz, do Oslo za 3 złote”. Najlepsze jest jednak dalej: “Jak kupić bilet lotniczy na dowolnej trasie nawet za 1 euro?”. Jak tu się nie pogubić? Brałem udział w kilku szkoleniach pod takimi hasłami. Część z nich zaczęła się z opóźnieniem, prowadzący mówił, że bardzo przeprasza, ale trzeba zrobić 15 minut opóźnienia bo znaleźli właśnie loty do Brazylii za 130 czy tam 200 złotych i muszą dokonać rezerwacji. Ludzie gotują się z podniecenia i cierpliwie czekają. Szkolenie zaczyna się i bardzo szybko następuje próba sprzedaży produktów, np. kart płatniczych, (które kosztują), ale na partnerskiej stronie rezerwacyjnej obniżają cenę biletów o kilkanaście procent. A później, już po szkoleniu, następuje nachalna, agresywna forma sprzedaży produktów szkoleniowych wszelkimi kanałami. Do teraz dostaję wiadomości. Patrzę teraz na pocztę, mam świeżą wiadomość, oferta sprzedażowa i informacja, że znaleźli loty do Nowego Jorku za kilkadziesiąt złotych. A niestety tak to nie działa. I mówię to jako osoba, która kupiła ich produkty jeszcze przed wybraniem się na pierwsze “szkolenie”. Wiele osób się jednak na to łapie i dopiero po wydaniu pieniędzy zdaje sobie ze wszystkiego sprawę. Biznes. Kojarzy mi się to obecnie z modą na coaching, czy raczej pseudocoaching – ludzie płacą pieniądze za materiały, szkolenia czy kursy prowadzone w dużej mierze przez oszustów, którzy trzepią na tym kasę. Taka niestety ludzka natura, ludzie lgną do ludzi, którzy proponują łatwe rozwiązania wszelkich problemów. To kuszące. Szkoda tylko, że nieprawdziwe.

Co gorsza, trzeba uważać nie tylko na szkolenia. Jak już wiemy, ogromna liczba osób chce podróżować jak najniższym kosztem. A niejedna osoba widzi w tym sposób na zarobienie dużej ilości gotówki. Świetnym przykładem jest książka “Jak podróżować za darmo”, która nie odpowiada na to pytanie i w rzeczywistości jest dziennikiem podróży, poprzedzonym kilkoma wskazówkami, m.in. takimi, żeby skorzystać z płatnych szkoleń. A sam autor przyznaje w książce, że na podróż odłożył pięciocyfrową kwotę i dodatkowo ogromną część wyjazdu spędził pracująć, żeby było go stać na wyjazd. Ale tytuł piękny jest? Jest. Pieniądze są? Są. Kogoś to oburza? Nie, mimo wielu wywiadów nie znalazła się redakcja, która sięgnęła po tę książkę, przeczytała ją i zadała trudne pytania. Afera jest? Nie, tylko kilka osób napisało w internecie, że czuje się oszukana.

Zapamiętajmy – nie ma podróżowania za darmo. I nie trzeba mieć mojej książki, żeby o tym wiedzieć. Loty za grosze w dowolne miejsce na świecie, czy podróże za darmo nie istnieją. Jeżeli ktoś o nich mówi, polecam przestać słuchać.

AW: Mateusz, myślę, że to co mówisz, nie przysporzy Ci fanów w środowisku osób polecających loty za grosze czy też za darmo. Ale chyba nie do dla nich napisałeś swoją książkę. Opowiedz o niej.

MJ: W trakcie ostatnich lat, kiedy prowadziłem serwis taniezwiedzanie.com, moja wiedza dotycząca budżetowego podróżowania niesamowicie się rozwinęła. W końcu od kilku lat siedzę w tym po uszy. Wraz ze wzrostem popularności strony otrzymywałem dziesiątki maili od osób, które zadawały mi różne pytania i prosiły o pomoc. Często sam nie znałem odpowiedzi. Mogłem albo próbować znaleźć odpowiedź, czytać, szukać i sprawdzać, albo machnąć na to ręką. Wybrałem pierwszą opcję, przez co z czasem wiedziałem na przykład, że w Chorwacji autokary Autotrans są tańsze od pojazdów AP Varazdin, do wyszukiwania lotów wewnątrz Chin często najlepsza jest ctrip.com, a w Afryce travelstart.co.za, a rzekomo najlepsza taryfa na pociągi w Szwecji, „last minute” jest tylko marketingowym chwytem, bo tańsze bilety można kupić, jeżeli zrobi się to online z dużym wyprzedzeniem.

W końcu nadszedł ten dzień, kiedy postanowiłem przelać to wszystko na papier. Jestem bardzo zadowolony z efektów mojej pracy. Książka ma 288 stron, poprzedza ją krótki prolog, w którym tłumaczę to, o czym rozmawialiśmy przed chwilą – czy można latać za darmo. Później jest już ciekawiej. Książkę podzieliłem na 4 rozdziały i jeden duży aneks. Książka skupia się najbardziej na wszelkich aspektach związanych z kupnem tanich biletów lotniczych i innych środków transportu. To jest jądro książki, rozdział zajmujący prawie połowę z jej 288 stron. Opisuję w nim jak kupić tanie bilety, gdzie ich szukać i o czym należy pamiętać. Po uważnej lekturze każdy będzie w stanie kupić bilety lotnicze w świetnej cenie. Drugi, mniejszy rozdział dotyczy zakupu tanich noclegów, gdzie pokazuję m.in., jak można obniżyć o kilka-kilkanaście procent najtańszy nocleg znaleziony w multiwyszukiwarkach.

Chciałem, żeby książka była również przyswajalna dla osób planujących rozpoczęcie przygody z podróżowaniem, dlatego jest również osobny rozdział o przygotowaniach do wyjazdu, w którym, poza oczywistymi rzeczami, jak wyrobienie paszportu, międzynarodowego prawa jazdy, szczepień, ubezpieczenia czy wizy, piszę o różnych międzynarodowych kartach zniżkowych, które można kupić, aby uzyskać zniżki oraz daję bardzo cenne wskazówki przygotowawcze, które, z całą pewnością, przydadzą się nawet najbardziej doświadczonym podróżnikom.

W książce znajdują się również rozdziały o autostopie, podróżowaniu z namiotem, spaniu na lotniskach, kempingach, jachtostopie czy wynajmach i relokacji pojazdów, czyli wynajmie samochodu prawie za darmo. Usystematyzowałem również wiedzę dotyczącą ekonomii współpracy w dziedzinie podróżowania. Mało kto wie, że spanie za darmo u kogoś na kanapie, czyli tak zwane Hospitality service nie zaczęło się wcale od Couchsurfingu, a od Peacemakers, organizacji powstałej w 1948 roku. Piszę również o ridesharingu, carsharing, czy mniej znanych, raczkujących ridesourcing, P2P Car Rentals.

Książkę kończy rozbudowany aneks, w którym opisuję po kolei kraje, wskazując, jak najtaniej dotrzeć do danego kraju, jaki jest najtańszy sposób podróżowania wewnątrz niego oraz ile kosztują noclegi w poszczególnych miastach tego kraju. To potężna dawka wiedzy, po którą można sięgać przed każdym wyjazdem.

Prócz tego w książce znajdują się bardziej przyjemne do czytania tematy, które wciągną czytelnika. Świetnie czyta się podrozdział o gotówce. Wziąłem na warsztat wymianę gotówki w tradycyjnym, stacjonarnym kantorze, zestawiłem to z kontami walutowymi, kantorami internetowymi i wypłatą gotówki z bankomatu za granicą – zrobiłem zestawienie, z którego wynika, ile dokładnie wydamy pieniędzy tego samego dnia, wypłacając taką samą ilość gotówki w tych wszystkich miejscach. Przyznam, że wynik zestawienia mnie zaskoczył. Równie przyjemnie czyta się podrozdział o najpopularniejszych oszustwach zagranicą. Bo przecież nie każdy musi wiedzieć, że będąc w Pekinie zaproszonym przez Chińczyka na herbatę, na 99% jest to próba oszukania – w dogadanym barze, do którego zostaniemy zaprowadzeni, otrzymamy oszukany, ogromny rachunek.

Starałem się, aby książka kompleksowo podeszła do tematu. Wydaje mi się, że w pełni mi się tu udało.

AW: To potężna dawka wiedzy! Takie swoiste vade mecum dla podróżników! Ja jestem pod wrażeniem ogromnej ilości tematów które poruszasz. Mam wrażenie, że nie wszyscy podróżnicy dzielą się tak chętnie zdobytą wiedzą. A co Cię najbardziej zaskakuje lub zadziwia w podróżach?

MJ: Podróżowanie daje nam możliwość dokonania wielu bardzo ciekawych obserwacji. I pozwala dużo dowiedzieć się o sobie i swoim otoczeniu. Będąc zagranicą uwielbiam uśmiechniętych ludzi mijanych na ulicach. Już przy pierwszym wyjeździe dociera do człowieka, jak smutnym narodem jesteśmy. Z kolei w takiej Anglii, czy Hiszpanii normą są ludzie pogodni, mijający się z uśmiechem, mówiący sobie dzień dobry i rozpoczynający rozmowę z obcymi ludźmi na każdym kroku. Można sobie również uświadomić bardziej przyjemne rzeczy, jak choćby to, że Polacy wcale nie są słabymi kierowcami, a jednymi z najlepszych, jakich widziałem, a o naszej skomplikowanej i pełnej poświęceń historii słyszeli nawet w Armenii i Kambodży. No i chodzenie w sandałach ze skarpetkami to domena ludzi wszystkich narodowości, nie tylko Polaków, jak to się błędnie utarło. Polecam podróżowanie każdemu, nawet temu, kto młodość ma już za sobą i nie był nigdzie zagranicą. Świat nigdy nie był tak otwarty jak teraz.

AW: Mateuszu, jeszcze ostatnie pytanie. Jakie są Twoje cele podróżnicze na 2018 rok?

MJ: U mnie to zawsze duża niewiadoma – większość wyjazdów jest tam, gdzie akurat trafią się tanie bilety. Zeszły rok jest świetnym przykładem, obiecaliśmy sobie z dziewczyną, że pora na Amerykę Południową – szukaliśmy biletów w terminie, który nam pasował. Znalazłem Bangkok za niecały 1000 PLN – decyzja o zmianie planów i locie do Azji zajęła nam chwilę. W 2018 roku będę na pewno szukać biletów do Meksyk oraz do Azji – marzy nam się odwiedzenie Birmy albo Wietnamu. Ale może trafią się akurat tanie bilety do Australii, albo uda zrobić kombinację do Chile, skąd polecimy na Wyspy Wielkanocne? Byłoby fantastycznie!

AW: I tego Ci życzymy Mateuszu w Nowym Roku!

http://taniezwiedzanie.com/


Dzięki uprzejmości Mateusza otrzymaliśmy od niego dwa egzemplarze Encyklopedii Taniego Zwiedzania, które niebawem będą do wygrania w KONKURSIE zorganizowanym na naszych portalach społecznościowych.

Śledźcie nasze profile FB/Ruszam w drogę z aina.pl i INSTAGRAM @aina_pl!



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


NEWSLETTER

Odbierz 5% zniżki na dowolną wizę!  

Zgadzam się na otrzymywanie newslettera.

autoresponder system powered by FreshMail